NAJLEPSZY PORTAL O SZTUKACH WALKI W POLSCE

Trener Kamila Łaszczyka Piotr Wilczewski o „Ferrarim”: Jedyny dobry cios zadał z partyzanta

W piątek 3 lutego w Krakowie na gali FAME MMA 17 niepokonany na zawodowych ringach Kamil Łaszczyk zmierzy się z freak fighterem Amadeuszem „Ferrarim” Roślikiem. Trener Łaszczyka Piotr Wilczewski nie ma złudzeń, że i w parterze jego zawodnik sobie poradzi z rywalem. – „Ferrari” może się mocno zdziwić – powiedział nam Wilczewski.

Wilczewski to były mistrz Europy w wadze super średniej, a teraz trener kilku znanych pięściarzy. „Wilku” jest szkoleniowcem m.in. Mariusza Wacha, Mateusza Masternak czy właśnie Kamila Łaszczyka. Tego ostatniego wkrótce czeka nowa przygoda, czyli walka na zasadach MMA z Amadeuszem „Ferrarim” Roślikiem. – Widziałem kilka jego walk, ale on jeden dobry cios to zadał z partyzanta, gdy ten, którego znokautował, udzielał wywiadu i nie spodziewał się ataku. Widziałem też kilka nagrań w internecie, ale to były już takie ciosy pod publiczkę. Na pewno go jednak nie lekceważymy, bo każdemu, kto wychodzi do ringu czy klatki należy się szacunek. On będzie znacznie cięższy, więc jak trafi, to Kamil może to odczuć, ale nie mam wątpliwości, że Kamil i tak będzie lepszy w każdej płaszczyźnie – powiedział nam Wilczewski.

Wiele wskazuje na to, że Roślik zrobi wszystko, by jak najszybciej sprowadzić walkę do parteru i tam wykorzystać przewagę kilogramów. – Kamil jest bardzo wszechstronnym sportowcem i byłby dobry w każdej dyscyplinie, w której tylko chciałby się sprawdzić. Z MMA jest podobnie, wszystko łapie bardzo szybko. Roślik może się zatem mocno zdziwić, jak Kamil poradzi sobie w parterze. Tam też będzie bardzo niebezpieczny – nie ma wątpliwości Wilczewski.

Łaszczyk nigdy nie ukrywał, że i na ulicy stoczył wiele pojedynków. Wielokrotnie bił się ze znacznie cięższymi od siebie i z nimi wygrywał. – Pamiętajmy, że ulica ma swoje dodatkowe plusy – można uderzyć z głowy, włożyć palce w oczy czy np. ugryźć. Kamil był łobuzem, lubił uliczne bójki i był w nich naprawdę dobry. Padali znacznie więksi od niego. To na pewno będzie jego przewaga – zaznaczył Wilczewski, który nie ukrywa, że świat freaków ma swoje plusy. – Na pewno podobają mi się gaże, bo są mega zarąbiste. Kamil za walkę z „Ferrarim” zarobi tyle, ile za 15 pojedynków w boksie zawodowym. Podoba mi się też promocja, za to wielki szacunek i pochwała dla włodarzy FAME – zakończył trener Łaszczyka.