Tommy Morrison sfałszował badania?

Nieżyjący już pięściarz Tommy Morrison, który w 1996 roku musiał zawiesić karierę z powodu zdiagnozowaniu u niego wirusa HIV, tak naprawdę o chorobie dowiedział się siedem lat wcześniej. Mimo to miał wstrząsający fakt ukrywać i przez cały ten czas zawodowo walczyć.

 
Dziennikarze strony internetowej zajmującej się głównie sprawami prawnymi dotarli do dokumentów potwierdzających pozytywny wynik testu na HIV, który Morrison przeszedł 27 lat temu. Jeżeli rzeczone rewelacje okażą się prawdziwe, to najpewniej podczas wszystkich pamiętnych walk – w tym z Rayem Mercerem, George’em Foremanem, Razorem Ruddockiem oraz samym Lennoksem Lewisem – Amerykanin był sportowcem ciężko chorym. I mógł także w tym czasie zarazić rywali, chociażby narażając ich na kontakt z jego zainfekowaną krwią.
 
Dokumenty, o których mowa w tekście, pochodzą m.in. z pozwu rozwodowego byłej żony nieżyjącego pięściarza. Wśród nich znajduje się list od psychiatry Morrisona nadany w 1999 roku, w którym lekarz potwierdził, że jego pacjent przyznał się do trwającej już prawie jedenaście lat batalii ze śmiertelną chorobą. Dodatkowo zawarto tam także oświadczenia byłej małżonki, ta również miała kilkukrotnie usłyszeć od Morrisona o wynikach testów z 1989 roku.
 
Podstawowym pytaniem jest oczywiście, jakim cudem Tommy – wówczas będący u progu całkiem sporej kariery, przygotowujący się do roli w filmie „Rocky V” – był w stanie zatuszować tak znaczącą informację. Według niektórych raportów przekupywał działaczy, w tym, co dziwi najbardziej, członków Sportowej Komisji Stanu Nevada, dzięki czemu wyniki badań podawane do oficjalnej informacji były fałszowane i upubliczniane jako negatywne. Druga teoria mówi o tym, że zawodnik znalazł skorumpowanego doktora, który zgodził się między 1989 i 1996 rokiem wysyłać do akredytowanych laboratoriów podmieniane próbki krwi osób zdrowych.
 
„The Duke” zmarł w 2013 roku w szpitalu w stanie Nebraska. Miał 44 lata.