Michał Oleksiejczuk pokonał Modestasa Bukauskasa podczas gali UFC 260 w Las Vegas.

[et_pb_section fb_built=”1″ _builder_version=”4.4.1″][et_pb_row _builder_version=”4.4.1″][et_pb_column _builder_version=”4.4.1″ type=”4_4″][et_pb_text _builder_version=”4.4.1″ hover_enabled=”0″]Michał Oleksiejczuk pokonał Modestasa Bukauskasa podczas gali UFC 260 w Las Vegas. „Lord” nie miał łatwo w niezwykle emocjonującej walce!

Polak poprzednią walkę stoczył w lutym 2020. W Auckland formę zawodnika z Lubelszczyzny sprawdził Australijczyk Jimmy Crute. 23-latek pokonał go przez poddanie w pierwszej rundzie.

Dla „Lorda” był to kolejny pojedynek w UFC. Wcześniej Michał Oleksiejczuk bardzo dobrze radził sobie w amerykańskiej organizacji.
W 2019 zwyciężył dwa pojedynki przez efektowne nokauty i znalazł się o krok od awansu do czołowej piętnastki wagi półciężkiej. Rozbił w oktagonie Giana Villante’ego i Gadżymurada Antigułowa, co bardzo korzystnie wpłynęło na jego notowania.

We wrześniu 2019 przegrał jednak z Ovince’em St. Preux w Kopenhadze. Rywal zahamował marzenia Polaka o wejściu na szczyt wagi półciężkiej. Przypomnijmy, że aktualnym mistrzem UFC w tym limicie jest inny zawodnik znad Wisły, Jan Błachowicz.

Najlepsza organizacja MMA na świecie pokazała, że nie będzie oszczędzać Polaka. Jego kolejnym konkurentem został były mistrz Cage Warriors, Litwin Modestas Bukauskas.
O sile „Bałtyckiego Gladiatora” w 2019 roku przekonał się inny Polak, Marcin Wójcik, który przegrał z nim przez TKO. Po sukcesach w Wielkiej Brytanii 26-latek trafił do UFC. W klatce światowego potentata zadebiutował w lipcu 2020. Pokonał wtedy Andreasa Michailidisa. Następnie zmierzył się przeciwko… Jimmy’emu Crute’emu, z którym przegrał w dwie minuty.

[/et_pb_text][/et_pb_column][/et_pb_row][/et_pb_section]