Dona Kinga rozdaje karty

Na własnej skórze przekonał się o tym Thabiso Mchunu (23-6, 13 KO).

Obowiązkowy pretendent do pasa WBC kategorii cruiser już po raz drugi spotkał się z Ilungą Makabu (29-2, 25 KO). Blisko siedem lat temu wygrywał na punkty, opadł jednak z sił i poległ w jedenastej rundzie. Teraz teoretycznie mu się zrewanżował, ale innego zdania było dwóch z trójki sędziów.
 
Pierwsze minuty wyrównane, być może nawet z nieznaczną przewagą championa. Challenger jednak od połowy trzeciej rundy złapał swój rytm, dobrze czuł się w półdystansie, unikając najmocniejszych ciosów rywala. A sam zranił go w końcówce piątej odsłony. Makabu miał swoje momenty, lecz w drugiej połowie walki na pewno więcej rund wygrał Mchunu. Gdy więc zabrzmiał ostatni gong, spodziewaliśmy się koronacji nowego mistrza. Nic z tego. Sędziowie stosunkiem głosów dwa do jednego wskazali na Makabu – 115:113, 113:115 i 116:112.
 
Tym samym Makabu po raz drugi obronił tytuł mistrza świata wagi junior ciężkiej federacji WBC. No i zrobił duży krok w kierunku potyczki z Saulem Alvarezem (57-1-2, 39 KO), który ma wyznaczoną datę na 7 maja i być może skusi się na podbój piątej kategorii.

Marques wygrywa!

Cenne zwycięstwo odniósł Edson Marques (11-2). Po jednym z ciosów Brazylijczyka w drugiej rundzie Eduard Folayang (22-13) runął na matę twarzą do dołu. Filipińczyk próbował

Czytaj więcej »