Dla Bruno Cappelozzy to był najlepszy i najgorszy dzień w życiu.

[et_pb_section fb_built=”1″ _builder_version=”4.4.1″][et_pb_row _builder_version=”4.4.1″][et_pb_column _builder_version=”4.4.1″ type=”4_4″][et_pb_text _builder_version=”4.4.1″ hover_enabled=”0″]

Dla Bruno Cappelozzy to był najlepszy i najgorszy dzień w życiu. W środę wygrał turniej MMA, ale po ostatniej walce dowiedział się, że zmarł jego ojciec. Wojownik zalał się łzami.

To był świetny turniej w wykonaniu Bruno Cappelozzy. Podczas mistrzostw PFL nie miał sobie równych i zrealizował swój cel, jakim było zwycięstwo w mistrzostwach wagi ciężkiej. Po wyrównanej i pełnej emocji bitwie pokonał w finale Ante Deliję i mógł świętować sukces.

Jednak chwilę po zakończeniu walki jego współpracownicy przekazali mu tragiczną wiadomość. Okazało się, że zmarł jego ojciec, co sekundanci trzymali w tajemnicy, by to nie dekoncentrowało wojownika MMA.

Gdy ten dowiedział się o śmierci najbliższej sobie osoby, zalał się łzami. Jego reakcja po odebraniu mistrzowskiego pasa rozczuliła kibiców.

Za zwycięstwo odebrał nagrodę miliona dolarów, ale po ostatniej walce się nie cieszył. Ojciec wojownika zmarł w niedzielę, trzy dni przed galą. Po jej zakończeniu Cappelozza zamieścił na Instagramie post, w którym pokazał zdjęcie z ojcem.

„Najszczęśliwszy i najsmutniejszy dzień w moim życiu. Nie wiedziałem, że straciłem największą miłość i przyjaciela. Dziękuję za wszystko. Za nauczenie mnie, jakim być człowiekiem” – napisał.

Po finałowej walce wojownik MMA nie wziął udziału w konferencji prasowej i w czwartek wyleciał do Sao Paulo, by być z rodziną w tych trudnych dniach.

[/et_pb_text][/et_pb_column][/et_pb_row][/et_pb_section]