Demian Maia o tym jak został dźgnięty nożem podczas bójki w barze.

Były zawodnik UFC i legenda BJJ, Demian Maia opowiedział historię o tym jak podczas bójki w barze w Szwecji został ugodzony nożem przez rzekomych członków „gangu imigrantów z Bliskiego Wschodu”.
 
Demian Maia w rozmowie z brazylijskimi podcastem Inteligência Ltda opowiedział o tym jak sprowokowany wdał się w bójkę w barze Szwecji w wyniku której został ugodzony nożem w brzuch. Według zawodnika, incydent wydarzył się kilka lat temu z udziałem domniemanych członków gangu z Bliskiego Wschodu którzy „kontrolowali podejrzany teren”:
„Siedziałem sobie spokojnie w rogu, oglądałem koncert, wypiłem trochę piwa i wina i byłem już lekko wstawiony ponieważ nie pije zbyt często alkoholu. Tak jak w innych klubach poza Brazylią, około 2:00 nad ranem włączają światła, żeby wyprosić gości i powoli zamykać” – wyjaśnił Maia w podcaście. „O 2:00 nad ranem wszystkie światła zostały włączone. Wszyscy ochroniarze którzy trenowali ze mną w klubie BJJ zeszli na dół, aby wyprosić ludzi i tak dalej. Kiedy wstałem, było tam tylko kilku chłopaków z tego gangu i wtedy mnie zobaczyli. Myślę, że chodziło o coś w stylu problemów małego miasteczka gdzie wszyscy znają się z widzenia i wiedzieli, że nie jestem stąd.
Pierwszy facet podszedł do mnie, szedł w moją stronę tak jakby chciał mnie atakować, ale nie zrobił tego. Zamiast tego, podszedł do mnie żeby mnie popchnąć. Zrobił to bez żadnego powodu. Cała grupa zachowywała się bardzo głośno i niechlujnie, zachowywali się tak jakby rządzili tym miejscem.”
 
Według Maii, kiedy dziś myśli o tamtej niebezpiecznej sytuacji w Szwecji, uważa, że jego reakcja na popchnięcie była mocno przesadzona ale dodał, że w tamtym czasie nie był w najlepszym nastroju ponieważ borykał się z ciężką kontuzją kolana która od dłuższego czasu nie chciała się zaleczyć:
Według Maii, kiedy dziś myśli o tamtej niebezpiecznej sytuacji w Szwecji, uważa, że jego reakcja na popchnięcie była mocno przesadzona ale dodał, że w tamtym czasie nie był w najlepszym nastroju ponieważ borykał się z ciężką kontuzją kolana która od dłuższego czasu nie chciała się zaleczyć:
 
„Byłem zdenerwowany, ponieważ stan kolana nie poprawiał się od dawna. Dodatkowo uszkodziłem je na treningach w Szwecji kiedy dawałem im lekcję BJJ itd. Kiedy ten facet podszedł do mnie, żeby położyć na mnie rękę, uderzyłem go łokciem. Trafiłem go prosto w twarz” – powiedział Maia. Ale ten łokieć był tak mocny, że on się nawet nie przewrócił. On po prostu zjechał nieprzytomny na podłogę, w tym samym miejscu w którym stał. Wiesz o czym mówię? Kiedy facet ląduje na własnej nodze? On się po prostu wyłączył. Kiedy upadł, pierwszą moją myślą było: „Boże, pomóż mi. Mam nadzieję, że nie zabiłem tego gościa. Bo to uderzenie łokciem było zbyt silne, facet od razu stracił przytomność i upadł.
 
Pomyślałem przez chwilę: 'Jeśli go zabiłem, to będę miał naprawdę przerąbane, utknę w Szwecji do końca życia’. nikt nawet nie będzie wiedzieć, że to on podszedł do mnie pierwszy aby mnie zaatakować” – kontynuował Maia.
Myślałem co by się stało gdybym go zabił, jak mówiłem, wszystko działo się błyskawicznie. Ktoś uderzył mnie w tył głowy, ten facet który dostał łokciem był w większej grupie osób ale nie widziałem tego ciosu. Dostałem pierwszy cios, potem drugi, cofnąłem się, żeby zorientować się co się dzieje. Postawiłem gardę i pomyślałem, dobra, będę musiał się z nimi teraz bić. Moi znajomi którzy stali tego dnia na bramce pewnie zaraz przyjadą i nas po prostu rozdzielą. Nikt z nich tak naprawdę nie potrafi walczyć więc nic mi się nie stanie…
 
Nagle widzę, że obok mnie spokojnie przechodzi jakiś mały facet. Wszystko o czym mówię działo się w ciągu pięciu lub sześciu sekund, nie wiem dokładnie. Ale trwało to dosłownie chwilę. Łokieć, dwa ciosy. Cofnąłem się a ten drugi facet podszedł i uderzył mnie w brzuch. Tylko, że on nie uderzył mnie w brzuch, on mnie dźgnął. I od razu zauważyłem, że coś jest nie tak. Dlaczego to zauważyłem? Ponieważ ci goście nie wiedzą jak się bić, oni tylko wiedzą jak sprawiać kłopoty będąc w większej grupie.
 
Jeśli facet nie jest dobrym bokserem, który wie co powinien robić w bójce, nigdy nie uderzy cię w brzuch. Będzie próbował trafić cię w głowę. Facet który nie wie jak się bić będzie próbował walnąć cię w twarz. I jak tylko trafił mnie w brzuch, poczułem puknięcie a oni po prostu uciekli.
 
„W głowie nagle latały mi myśli, 'Nie mogę złapać powietrza, nie mogę oddychać’. Zasłoniłem łokciem brzuch, wiedziałem, że zaczerpnięcie powietrza może spowodować zator i wpadłem w panikę. Nadal nie wiedziałem, czy zostałem dźgnięty. Czułem tylko stuknięcie, ale podejrzewałem, że coś jest nie tak. Kiedy uciekli, osłaniając ręką brzuch spojrzałem w dół. Szybko zauważyłem że cała koszulka była przesiąknięta krwią”
Nagle jakiś potężny gość złapał mnie od tyłu i zaczął dusić, widział, że brałem udział w bójce i myślał, że sprawiam kłopoty. Dusił mnie a ja nie mogłem się bronić bo zasłaniałem ranę, bałem się, że jak zabiorę rękę z brzucha to umrę. Myślałem, że trzyma mnie, żeby reszta jego ekipy mogła znowu mnie zaatakować nożem. Wpadłem w kompletną panikę i zacząłem wołać mojego przyjaciela który stał na bramce piętro niżej. Kiedy przybiegł, gość który mnie dusił odpuścił bo zrozumiał, że nie szukałem problemów” – podsumował Maia.
Demian Maia został szybko przewieziony przez przyjaciół do szpitala i nie odniósł żadnych groźnych dla życia obrażeń.