Andriej Arłowski (21-20, 2 NC) po raz kolejny udowodnił, że wiek to tylko liczby.

[et_pb_section fb_built=”1″ _builder_version=”4.4.1″][et_pb_row _builder_version=”4.4.1″][et_pb_column _builder_version=”4.4.1″ type=”4_4″][et_pb_text _builder_version=”4.4.1″ hover_enabled=”0″]Andriej Arłowski (21-20, 2 NC) po raz kolejny udowodnił, że wiek to tylko liczby. Były mistrz UFC w wadze ciężkiej na gali w Las Vegas pokonał jednogłośnie na punkty Chase’a Shermana (15-7) i wrócił na zwycięskie tory.Starcie z Shermanem było dla „Pitbulla” 53. walką w MMA! Białorusin pierwszy pojedynek w klatce stoczył już w 1999 roku. Jego kariera to wzloty i upadki, ale po raz kolejny pokazał on, że pomimo 42 lat należy się z nim liczyć w wadze ciężkiej.

Arłowski przegrał pierwszą rundę starcia z Amerykaninem. Był też na granicy nokautu, ale przetrwał kryzys, a następnie na swoją korzyść rozegrał dwie kolejne odsłony pojedynku, w których zadał więcej znaczących ciosów.

Andriej Arłowski wygrał jednogłośnie na punkty. Trzech sędziów punktowało pojedynek 29-28 na jego korzyść. Były mistrz wagi ciężkiej powrócił na zwycięskie tory po porażce z Tomem Aspinallem w lutym tego roku. Fighter z Mińska w UFC zadebiutował w 2000 roku, a w latach 2005-2006 dzierżył mistrzowski pas największej organizacji MMA na świecie. Arłowski wygrał dotąd 31 pojedynków, w pokonanym polu zostawiając m.in. Franka Mira, Travisa Browne’a czy Fabricio Werduma. W 2017 roku musiał uznać wyższość Marcina Tybury.

Sherman doznał pierwszej porażki od września 2018 roku. Przed starciem z legendą MMA Amerykanin wygrał cztery pojedynki. W UFC pokonał m.in. Damiana Grabowskiego. [/et_pb_text][/et_pb_column][/et_pb_row][/et_pb_section]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.