Mateusz Gamrot ma jasny cel na najbliższe miesiące ? ciężko trenować, by jak najlepiej przygotować się do następnego wyzwania pod szyldem UFC. Jednak kiedy tak naprawdę chciałby wrócić? O tym opowiedział w rozmowie z naszym portalem.

Mateusz Gamrot (22-2) to bezapelacyjnie jeden z najlepszych polskich lekkich, który minionego wieczoru został nagrodzony dwoma Heraklesami. Polak otrzymał statuetkę za walkę roku ? chodzi oczywiście o pełną emocji potyczkę z Armanem Tsarukyanem (19-3), która rozegrała się na 25-minutowym dystansie, a także publiczność okrzyknęła go najlepszym fighterem.

Jak sam przyznał ? zdecydowanie nie spodziewał się tego drugiego wyróżnienia, bo przecież w minionym roku zaliczył także przegraną. W bieżącym stoczył dopiero jeden pojedynek, jednakże możemy spodziewać się go jeszcze w oktagonie. Najprawdopodobniej nastąpi to natomiast dopiero w drugiej połowie.

-,,Spodziewam się, że mogę dostać przegranego z pary Gaethje ? Fiziev albo Dariush ? Oliveira. Czekam na rozwiązanie tej kolejnej walki. Będę celował w rywala, który znajduje się wyżej w rankingu. Aktualnie jestem numerem siedem, więc zostaje ścisła szóstka. W ostatnim starciu zrobiłem krok w tył, wziąłem zawodnika z numerem 10., wygrałem, więc na pewno zasługuję na kogoś nade mną. Zgłosiłem dyspozycję na koniec roku. Chciałbym walczyć gdzieś wrzesień, październik, listopad, grudzień ? te miesiące mi najbardziej odpowiadają.”

Wszyscy potencjalni oponenci wyklarują się dopiero w najbliższych miesiącach. Reprezentant Czerwonego Smoka i American Top Team ma już jednak w głowie ewentualnych kandydatów, z którymi chętnie podzieliłby oktagon globalnego potentata.

-,,Celowałbym w Oliveirę albo teraz Fizieva, bo przegrał, choć się tego nie spodziewałem. Jeden i drugi turbo ciężki przeciwnik, zupełnie inni stylistycznie. Może patrząc pode mnie lepszy byłby Oliveira, bo może to w końcu będzie ten gość, który nie będzie się zrywał z parteru jak poparzony, tylko będzie chciał tam walczyć, więc mógłbym w to celować.”