Krzysztof Głowacki (32-4, 20 KO) długo przełykał gorycz porażki z Richardem Riakporhe’em (16-0, 12 KO). Dziś ustosunkował się co do swojej sportowej przyszłości.

-„Od ostatniej walki minęły już prawie dwa tygodnie, nie był to łatwy dla mnie czas. Każda przegrana to bardzo przykre doświadczenie, z którym się trzeba zmierzyć, pogodzić się z nią, zrozumieć dlaczego, wyciągnąć wnioski. Z boksem związany jestem od jedenastego roku życia, jest to moja pasja, dla której poświęcam wszystko. Zawsze na treningach, jak i w trakcie przygotowań do walk, zostawiam serce i zdrowie, zawsze chcę być przygotowany w 100%. Moje podejście do sportu to obraz mojego charakteru, tak więc nie da się najzwyczajniej tego zmienić. Powiedzmy sobie szczerze i zdaję sobie z tego sprawę, że zbliżam się nieuchronnie do końca kariery sportowej, jednak nie powiedziałem jeszcze definitywnie, że to koniec, nie zawieszam rękawic na kołek. W dalszym ciągu jestem gotowy do wyzwań, choć zdaję sobie sprawę, że czasy TOP już się skończyły, ale na pożegnanie z walkami przyjdzie jeszcze czas. Chciałbym dać swoim wiernym kibicom powody do radości i świętowania zwycięstw. Urodziłem się, by walczyć, i dopóki zdrowie nie odmówi posłuszeństwa oraz znajdą się osoby zainteresowane moją osobą, będę wychodził na arenę. Nie wykluczam również zmiany formuły walki. Bardzo dziękuję wszystkim, którzy trzymają za mnie kciuki” – napisał w mediach społecznościowych były dwukrotny mistrz świata wagi junior ciężkiej.”

Przypomnijmy, że Riakporhe zastopował „Główkę” w ostatnich sekundach czwartej rundy.