Oscar De La Hoya usilnie poszukuje rywala dla Jaime Mungui (41-0, 31 KO) – po raz kolejny do tańca został zaproszony Giennadij Gołowkin (42-2-1, 37 KO), poruszono także temat długiej przerwy Jermalla Charlo (32-0, 22 KO).Meksykanin odprawił ostatnio znanego z polskich ringów Gonzalo Corię (21-6, 8 KO), przy okazji odrzucając bój o pas WBO z Żanibekiem Alimchanulim (13-0, 8 KO). Przymierzano Shane’a Mosleya Jr (18-4, 10 KO), ale wygląda na to, że „Złoty Chłopiec” celuje z podopiecznym znacznie wyżej.- Walka Mungui z GGG jest naprawdę możliwa. Myślę, że obaj muszą w pewnym sensie udowodnić swoją wartość. Ten pojedynek byłby idealny i jest do zrobienia. Skontaktowaliśmy się już z ludźmi Gołowkina, naprawdę wierzę, że Munguia jest gotowy na każdego. Moim celem na 2023 rok jest uczynić Jaime najlepszym możliwym pięściarzem i doprowadzić go do tytułu światowego. Przede wszystkim jednak chciałbym, aby zaboksował z Gołowkinem.Została jeszcze kwestia Jermalla Charlo, który piastuje pas WBC wagi średniej, mimo iż od jego ostatniej walki minęło już ponad półtora roku. Amerykanin wypunktował Juana Maciasa Montiela (23-6-2, 23 KO), zignorował Macieja Sulęckiego (30-2, 11 KO), ale przede wszystkim blokuje zielony pas, co mocno irytuje De La Hoyę, wszak jego podopieczny jest numerem jeden rankingu.- Do cholery, czemu WBC chroni Jermalla Charlo? Nie bronił tytułu od 18 miesięcy, zgadnijcie kto jest numerem 1 rankingu – Munguia!! – podsumował na swoim Twitterze były mistrz sześciu kategorii wagowych.