Podczas UFC 274 w Houston ciężkie grzmoty czekają kibiców w starciu Taia Tuivasy z Derrickiem Lewisem. Dużym faworytem tej batalii jest „Czarna Bestia”. Australijczyk ani chwili nie zastanawiał się jednak nad przyjęciem walki. Dlaczego? Był pijany.

Tuivasa może sporo zyskać, jeśli uda mu się zastopować Lewisa. Amerykanin to bowiem łowca nokautów w UFC, sklasyfikowany na 3. miejscu w rankingu wagi ciężkiej. – Byłem zalany, byłem kompletnie pijany – ujawnił Tai Tuivasa ESPN opowiadając o przyjęciu oferty na walkę z Lewisem. – Nie zauważyłem aż do następnego ranka, że matchmaker Mick Maynard wysłał mi wiadomość, a ja odpisałem. Z pochopnej decyzji „Bam Bama” nie do końca był zadowolony jego sztab. – A potem obudziłem się i miałem do 20 nieodebranych telefonów od mojego menedżera, od mojego trenera Sully’ego, więc pomyślałem: „Coś musiało się wydarzyć”.28-latek nie żałuje jednak, że przyjął pojedynek z byłym pretendentem do pasa UFC w wadze ciężkiej. – Pomyślałem, a dlaczego nie? To świetna okazja. Oczywiście jest na drugim lub trzecim miejscu. Jest ulubieńcem fanów i ja jestem ulubieńcem fanów. Naprawdę szanuję Derricka za to, co zrobił i jaką osobą jest – dodał Tuivasa.